Uff, nareszcie! Wena obudziła się w końcu z długiego letargu. Już myślałam, że mój mózg zapadł w sen zimowy, ale jednak środek zimy i nowa notka :)
Życzę miłego czytania ^.^
Od sytuacji w Skrzydle Ambulatoryjnym Olga jeszcze bardziej zaczęła unikać JetFire'a. Bot nie potrafił jej nigdzie wypatrzyć! Co tylko pogłębiało poczucie winy u JetFire'a za jego wcześniejsze chłodne traktowanie Olgi. Może nie chce już mieć ze mną nic wspólnego?, pomyślał i nie wiadomo dlaczego poczuł się jeszcze gorzej, a jego iskra zaczęła wręcz palić go w piersi za każdym razem gdy o niej pomyślał.
Nie rozumiał tego! Za cholerę JetFire nie potrafił tego zrozumieć! Jeszcze miesiąc temu miał o przywódczyni tylko złe zdanie i nie znosił jej towarzystwa, a teraz? Szukał jej w całej osadzie!
Znalazł ją po tygodniu w pokoju LandMine'a, kiedy JetFire postanowił spotkać się z przyjacielem i zapytać o radę. Ledwo stanął w progu, kiedy usłyszał głos przywódczyni Dragonerów:
- Nie wiem co z tym zrobić? To wszystko mnie przerasta.
- Wiem, że nie jest ci łatwo, Olgo. - rzekł współczująco LandMine.
JetFire poznał po głosie przywódczyni, że niedawno płakała. Pewnie nadal obwinia się o to, że opuściła brata, pomyślał i już chciał odejść, gdy usłyszał, jak Olga powiedziała wzburzona:
- "Nie jest ci łatwo"?! Jestem rozdarta między uczuciem, a obowiązkiem, więc "nie jest ci łatwo" jest całkowicie nie na miejscu! Ja go kocham, rozumiesz?! Kocham od tak dawna!
Optimus wiele razy mówił swojemu zastępcy, że podsłuchiwanie współtowarzyszy jest czymś złym, jednak w tym wypadku JetFire wrósł w ziemię, tak bardzo oszołomiły go ostatnie słowa Olgi. Więc chcąc, czy nie chcąc, słuchał dalej:
- Więc po prostu mu to powiedz - oświadczył spokojnie LandMine, co jeszcze bardziej wzburzyło Olgę.
- Och, owszem! Już lecę! - prychnęła - Jesteśmy w stanie wojny, więc moje uczucia nie są...
- Twoje UCZUCIA są jak najbardziej ważne, Olgo! - przerwał stanowczo stary bot. - Gdyby nie one, zginęłabyś i w ogóle nie wiedzielibyśmy, że JESTEŚMY w stanie wojny! - dodał spokojniej - Ale gdybyś jednak posłuchała instynktu wojowniczki, pociągnęłabyś za sobą życie WingSaber'a.
W pomieszczeniu zapadła na moment cisza. Olga w końcu westchnęła smutno.
- Rozumiem. - odparła spokojnie - Ale... - dodała ciszej - w tej sytuacji... nie mogę tak po prostu mu tego powiedzieć... gdyby coś mi się stało... nie zaznałabym spokoju gdyby przeze mnie znowu... został zraniony.
JetFire w końcu odzyskał władzę nad ciałem, choć nie na tyle szybko by nie usłyszeć co mówiła Olga i zrozumieć... że, od dawna kochała WingSaber'a! Był jedynym tutaj rannym, więc nie trudno było domyślić się o kogo chodziło Dagonerce. JetFire nie mógł pojąć, czemu tak piękna i pewna siebie botka, jaką niezaprzeczalnie była Olga, tak długo zwlekała z wyznaniem WingSaber'owi swojego uczucia. Ale jeszcze bardziej nie potrafił pojąc tego, jak bardzo zabolał, go fakt, że Olga jest w kimś zakochana poza nim.
Głupek!, skarcił się w duchu, Dlaczego Olga miałaby nagle zakochać się w tobie?! Przecież od samego początku traktowałeś ją ozięble!
JetFire oddalił się od sypialni przyjaciela i ruszył przed siebie.
Olga spacerowała po dziedzińcu pałacu z LandMinem, kiedy zatrzymali ich pozostali Obrońcy Cybertronu z Clockerem.
- Nie wiesz czasem co się dzieje z JetFire'em? - spytał LandMine'a Clocker.
- A jakoś inaczej się zachowuje?
HotShot wywrócił oczami.
- Musiałeś zauważyć. - oznajmił błękitny bot - Od jakiegoś czasu łazi i tylko ciska piorunami.
- Czyli po prostu wkurza się o byle co. - wtrącił SkaterShot.
LandMine pokręcił z niedowierzaniem głową.
- Przychodzicie z tym do mnie dlatego...
- Dlatego, że jesteś jedyną osobą, którą Jet na pewno posłucha, gdy powie: "Przeginasz, chłopie" - dokończył HotShot, na co LandMine prychnął, że na pewno nie powiedziałby: "Przeginasz, chłopie".
Olga wykorzystała okazję, że LandMine zaczął wykłócać się z HotShot'em i spytała Clocker'a:
- A JetFire denerwuje się najczęściej w jakiej sytuacji?
Zielony bot zastanowił się dłuższą chwilę.
- Hmm. Kiedy najczęściej? - nagle otworzył szeroko oczy - O! Kiedy pytamy się go, czy nie poszedłby z nami odwiedzić WingSaber'a. W tedy warczy, że ON nie jest niepełnosprawny i nie potrzebuje CIĄGŁEJ opieki. - po chwili Clocker dodał - Naprawdę. Zrobił się zrzędliwszy nawet od starego BreackDown'a. Gdyby go tylko...
Olga dalej nie słuchała młodego Autobota. Myślała o tym czemu stosunek JetFire'a do WingSaber'a tak drastycznie się pogorszył. Jeszcze niedawno rozmawiali ze sobą normalnie, pomyślała. Przeprosiła Autoboty i poszła w stronę Ambulatorium. Chciała zapytać WingSaber'a, czy czasem czegoś nie powiedział, co wzburzyło JetFire'a. Jeśli tak, to odpowiednio go skarcę!, postanowiła.
Olga była tak zaabsorbowana tym, co powie WingSaber'owi, że w połowie drogi do Skrzydła Ambulatoryjnego wpadła na Zastępcę Komandora. O, Primusie. Dlaczego teraz?, pomyślała Dragonerka, próbując z całych sił, z miernym skutkiem, nie zarumienić się. Zwłaszcza, że odkąd poznała młodego Zastępcę, to tylko raz ją dotknął (cofam do poprzedniej notki), więc wpadnięcie na JetFire'a, i to że złapał Dragonerkę za oba ramiona, było niczym zrządzeniem losu. A może nieszczęściem?
JetFire miał dość. Naprawdę miał dość! Poza tym, że nie odważył się na to by porozmawiać z WingSaber'em, choć co prawda bardziej interesowałoby go, czy biały bot, jest zainteresowany w jakiś szczególny sposób przywódczynią Dragonerów, to na dodatek ktoś na niego wpada.
Już zamierzał brutalnie zbesztać tą osobę, kiedy zorientował się, kogo podtrzymuje za ramiona. Jet w duchu wielbił konstruktorów jego nowego wizerunku, bo gdyby nie oni, to co najmniej Olga patrzyłaby się na niego jak na idiotę, który rumieni się z otwartą gębą.
- O-O-O, wasza wysokość. Co tu robisz? Czyżbyś zamierzała odwiedzić WingSaber'a? - JetFire błagał w myślach, Powiedz, że nie! Powiedz, że nie!
Niestety, jakby na przekór zielonego bota, Olga odpowiedziała twierdząco.
- Aha - naprawdę Jet starał się by nie brzmiał na zawiedzionego. Naprawdę! Ale jego iskra tak boleśnie pulsowała w jego piersi, że brakowało mu tchu - No, to... Nie zamierzam ci przeszkadzać - skinął głową na pożegnanie i ruszył przed siebie, byle jak najdalej od Skrzydła Ambulatoryjnego.
Olga w duchu odetchnęła z ulgą, że JetFire nie zauważył jej rumieńca. Jednak dziwił ją fakt, że kiedy odpowiedziała, że idzie do WingSaber'a, to Autobot wyraźnie spochmurniał. A wyglądał jeszcze ponurzej, gdy zaczął się oddalać. Dragonerka nie zastanawiała się długo.
- JetFire! Zaczekaj!
Zastępca przystanął i odwrócił się w stronę Olgi, która podbiegła do niego.
- Stało się coś, wasza wysokość? - Olga cieszyła się w duchu, że mówiąc ostatnie dwa słowa nie brzmiał niczym męczennik. Dragonerka obdarzyła JetFire'a delikatnym uśmiechem.
- Nic, tylko... pomyślałam, że... - Musisz szybko coś wymyślić, pomyślała - ...że WingSaber nie potrzebuje już aż takiej opieki, więc może... - Tylko spokojnie, Olgo - ...może pokaże ci okolice osady? Są bardzo ciekawe. Ja i Optimus zawsze się tam bawiliśmy, gdy byliśmy mali. - Zaczynasz bredzić, kobieto!, skarciła się za to, że gada o głupotach. Ale, ku jej wielkiemu zdziwieniu, JetFire zdawał się być zainteresowany.
- Byłbym zaszczycony, mogąc ci towarzyszyć.
- Serio?
- Yhm. Jeżeli... oczywiście, naprawdę chcesz. - dodał z wyraźnym wahaniem.
Primusie, słodki! Co ja wyprawiam?!, pomyślał JetFire, idąc ramię w ramię z Olgą, nawet nie zaszczyciwszy ją spojrzeniem, w obawie przed tym, że mógłby zrobić coś czego by potem żałował.
Przez całą drogę oboje milczeli, kiedy opuścili osadę, to JetFire nagle zapragnął zrobić obrót o 180 stopni i zwiać do swej kwatery. Zastępca uważał, że niezbyt dobrze będzie, jeśli zostanie z Olgą sam na sam, zwłaszcza przy jego niezrozumiałej pulsacji iskry i jego palących policzkach oraz głębokiej chęci objęcia Dragonerki, za co prawdopodobnie oberwałby.
Problemy sercowe, to nie moja działka, pomyślał i nagle uderzyła go świadomość tego. "Problemy sercowe"?, kiedy się nad tym głębiej zastanowił, to przypomniał sobie, kiedy OverRide zapytała Lori o to, jak poznać, że jest się zakochanym.
"To różnie bywa. - przyznała dziewczyna - Najczęstszymi objawami jest przyspieszone bicie serca, jąkanie, rumieńce, a czasami nawet chorobliwa wręcz zazdrość."
Cholera!, jęknął w duchu JetFire, Nawet ta chorobliwa zazdrość się zgadza! I co teraz?! Co teraz?!
- O czym tak rozmyślasz?
- Co? - JetFire'a zaskoczyło nagłe pytanie z ust Olgi, która teraz uśmiechała się do niego szeroko i, dopiero to zauważył, była STANOWCZO zbyt blisko - Nic... ja tylko... - zastępca nie wiedział co powiedzieć, więc kiedy Dragonerka zrobiła krok w jego stronę, to on zrobił dwa kroki w tył i uderzył plecami o drzewo (Jakby co, to na Jowiszu drzewa są większe od Transformerów ^.^)
Kiedy Jet spojrzał na Olgę, to ta wyglądała na zaskoczoną i... zmieszaną. Spuściła głowę, wyszeptała: "Przepraszam" i uciekła z powrotem do osady, pozostawiając JetFire'a z mieszanymi uczuciami. Po chwili ześlizgnął się na ziemię zszokowany. JetFire złapał się za głowę i wrzasnął:
- Aaa! Co to było przed chwilą?! - po chwili dodał w myslach, A może coś zauważyła i się przestraszyła? Prawdę mówiąc, zachowywałem się ostatnio trochę dziwnie., zaśmiał się ponuro, Nieee. To niemożliwe. Gdyby tak było, to pewnie zamiast uciekać zwymyślałaby mnie od smarkacza, który za dużo sobie wyobraża lub coś podobnego. A poza tym... unikała mnie.
- E? Unikała? - powtórzył JetFire i wtedy nagle przypomniał sobie to, jak zachowywała się Olga. Zarówna dla Dragonerów, jak i goszczący na jej planecie TransFormerów była po prostu przywódczynią, która na każdym kroku pokazywała siłę, nawet w obliczu osobistej tragedii, i troskę o to by wszyscy czuli się dobrze na Jowiszu. Tylko LandMine'owi Olga ufała na tyle by powiedzieć o swoich uczuciach, ale nie pokazała nigdy nikomu jednego - słabości.
Tak. JetFire dopiero teraz zrozumiał, że w tych kilku przypadkach, w których byli sam na sam, Olga zapominała o swoim stanowisku i ukazywała ból po stracie brata. Autobot widział to! - Jednak jeszcze w tedy nie wiedział jak nazwać to co zobaczył. - Widział jak Olga zaciska mocno oczy, by nie wyglądać, jak najbliżsi przyjaciele poległych towarzyszy.
- Wszyscy czuliśmy ból - mruknął do siebie Jet będąc w coraz większym szoku tym co zaczynał rozumieć. - To... to znaczy... że, może Olga...
Dalsze rozmyślania bota przerwał odgłos syreny dochodzącej zwieży pałacu.